||

HIPOTEZA MEDEI. CZY ŻYCIE NA ZIEMI ZMIERZA DO SAMOUNICESTWIENIA?

Autor: Peter Ward

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-7648-738-8
Tłumaczenie: Monika Betley
Konsultacja naukowa: —
Tytuł oryginału: The Medea Hypothesis. Is life on Earth ultimately self-destructive?
Seria/cykl wydawniczy: Na ścieżkach nauki

 

Peter Ward jest autorem znakomitej książki „Kres ewolucji” – dinozaury, wielkie wymierania i bioróżnorodność – którą już chyba omawiałem na tych łamach. „Hipoteza Medei” to niestety zdecydowanie słabsza praca, choć sama koncepcja, wokół której jest zbudowana, jest intrygująca.

Punktem wyjścia jest odwrócenie znanej hipotezy Gai. Tam, gdzie James Lovelock widział życie jako mechanizm samoregulujący, dbający o stabilność warunków na Ziemi, Ward proponuje spojrzenie dokładnie odwrotne: życie traktowane jako superorganizm ma w sobie coś z tytułowej Medei – skłonność do autodestrukcji, która raz na jakiś czas cofa biosferę do punktu zdominowanego przez mikroorganizmy. Autor przywołuje na poparcie tej tezy szereg wydarzeń z historii Ziemi: Wielkie Utlenienie sprzed 2,45 miliarda lat, kiedy tlen produkowany przez sinice zatruł beztlenowe formy życia i doprowadził do zlodowacenia poprzez rozkład atmosferycznego metanu; epizody Ziemi-śnieżki w neoproterozoiku, wywołane związaniem dwutlenku węgla przez organizmy; ordowickie wymieranie masowe, powiązane z ekspansją roślin lądowych i spadkiem CO2 w atmosferze; czy wreszcie Wielkie Wymieranie na granicy permu i triasu, gdzie winowajcą miały być bakterie siarkowe produkujące toksyczny siarkowodór. Autor idzie nawet o krok dalej, sugerując, że współczesna, antropogeniczna zmiana klimatu to kolejny „medejski” epizod w tej samej logice – choć zastrzega, że życie inteligentne, w przeciwieństwie do mikroorganizmów, ma szansę taką katastrofę powstrzymać.

Sama teza broni się intelektualnie i daje sporo do myślenia, ale wykonanie już nie jest tak błyskotliwe, jak w przypadku wcześniejszej książki Warda. W polskim tłumaczeniu wkradła się tu też zwyczajna pomyłka w tabeli chronologicznej, gdzie kolejność okresów neogen-paleogen jest odwrócona (s.8). To dobitnie pokazuje, do czego prowadzi brak konsultanta naukowego przy tego typu publikacjach. Do tego znowu mamy do czynienia ze słabą edycją: koszmarne marginesy sprawiają, że książkę czyta się trudniej niż powinno się czytać tekst tej objętości.

Mimo tych zastrzeżeń koncepcyjnie to książka warta uwagi – zwłaszcza dla czytelnika, który już zetknął się z hipotezą Gai i chce zobaczyć, jak wygląda jej lustrzane odbicie.

Ocena ogólna: 3,5/5

Zobacz inne książki