Autor: Vaclav Smil
Tłumaczenie: Dariusz Rossowski
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 01.07.2026
Liczba stron: 352
Autorka recenzji: dr Katarzyna Badora-Musiał
„Jak nakarmić świat” to książka, która pokazuje globalny system żywnościowy bez uproszczeń i wiary w jedno cudowne rozwiązanie. Vaclav Smil przygląda się temu systemowi od strony biologii, rolnictwa, energetyki, ekonomii i logistyki, a przede wszystkim sprawdza, jakie są fizyczne granice jego funkcjonowania. Nie znajdziemy tu nostalgicznych opowieści o dawnym rolnictwie ani efektownych historii mających przede wszystkim bawić czytelnika (chociaż warto zauważyć, że jest to pewnego rodzaju książka historyczna). Zamiast tego dostajemy dane, wykresy, porównania i wyliczenia. Sam autor przekonuje, że „liczby są antidotum na myślenie życzeniowe”, i konsekwentnie podporządkowuje temu całą narrację.
Z jednej strony właśnie ogromna ilość danych może być dla czytelnika wymagająca. Z drugiej – to one sprawiają, że książka potrafi zostać w głowie na długo. Smil lubi przeliczać abstrakcyjne problemy na konkretne wielkości, dzięki czemu łatwiej zrozumieć skalę wyzwań stojących przed światowym systemem żywnościowym. Pokazuje między innymi, jak wiele energii, wody, nawozów, ziemi i pracy potrzeba, aby dostarczyć żywność na nasze stoły. W efekcie zwykły posiłek przestaje być wyłącznie kwestią smaku czy indywidualnego wyboru – staje się końcowym elementem ogromnego systemu zależności.
Smil studzi entuzjazm zarówno wobec całkowitego przejścia na dietę roślinną, jak i wobec diet wysokomięsnych. Nie chodzi przy tym o prostą obronę jednego sposobu odżywiania, ale o pokazanie, że każda dieta ma określone konsekwencje energetyczne, środowiskowe i żywieniowe. Dobrym przykładem są jego wyliczenia dotyczące gęstości energetycznej produktów roślinnych. Dorosły mężczyzna, który chciałby pokryć całe dzienne zapotrzebowanie energetyczne przykładowo wyłącznie jabłkami, musiałby zjeść ich około 50 dziennie.
Autor pokazuje również drugą stronę tego problemu: globalne przejście na dietę wysokomięsną wymagałoby ogromnych ilości ziemi, wody, energii i paszy. Zwierzęta hodowlane konkurują bowiem o zasoby z produkcją żywności przeznaczonej bezpośrednio dla ludzi. Smil zwraca uwagę, że rozwiązaniem nie jest więc ani całkowite wyeliminowanie produktów zwierzęcych, ani utrzymanie obecnego poziomu ich konsumpcji. Bardziej realistyczne wydają się stopniowe zmiany – przede wszystkim ograniczenie najbardziej zasobochłonnych rodzajów mięsa oraz większe wykorzystanie efektywnych źródeł białka, takich jak rośliny strączkowe (chociaż te ostatnie też mają swoje „wady”).
Podobnie sceptycznie Smil podchodzi do technologicznych obietnic dotyczących przyszłości żywności. Szczególnie interesująco wypada jego analiza mięsa hodowanego komórkowo. Autor nie kwestionuje samego potencjału technologii, ale pyta o coś znacznie trudniejszego: czy rozwiązanie, które działa w laboratorium, można rzeczywiście przeskalować do rozmiarów pozwalających wyżywić miliardy ludzi. Wskazuje na wysokie koszty, zapotrzebowanie energetyczne, wymagania infrastrukturalne i ograniczenia technologiczne. W jego ujęciu między atrakcyjną wizją „mięsa z bioreaktora” a możliwością zastąpienia nim światowej hodowli zwierząt istnieje spora różnica.
Smil konsekwentnie przeciwstawia się myśleniu, że skomplikowany problem można rozwiązać jednym wynalazkiem. Podobnie traktuje rolnictwo ekologiczne czy całkowite odejście od nawozów syntetycznych. Nie neguje ich potencjalnych zalet, ale sprawdza, czy można je zastosować na globalną skalę bez jednoczesnego spadku plonów i wzrostu zapotrzebowania na ziemię. Właśnie perspektywa skali odróżnia jego analizę od wielu popularnych dyskusji o przyszłości żywności.
Interesującym wątkiem jest również paradoks ekonomiczny współczesnego systemu żywnościowego. W bogatych krajach żywność pochłania relatywnie niewielką część dochodów gospodarstw domowych (w 2020 roku przeciętna amerykańska rodzina przeznaczała na nią zaledwie 8,6% swojego dochodu netto, w UE było to średnio 12%), mimo że jej produkcja wymaga ogromnych nakładów energii, wody, ziemi i pracy. Cena widoczna na sklepowej półce nie pokazuje więc pełnego kosztu środowiskowego i społecznego. Smil zmusza czytelnika do zadania sobie pytania, czy rzeczywiście żywność jest tania, czy tylko część kosztów jej produkcji została przeniesiona poza cenę płaconą przy kasie.
Najważniejsza teza książki jest jednak jeszcze bardziej przewrotna: problemem świata nie jest po prostu to, że produkujemy za mało jedzenia. Smil zwraca uwagę, że globalna produkcja dostarcza obecnie około 3000 kcal na osobę dziennie, a mimo to część ludzi pozostaje niedożywiona. Wśród największych problemów wymienia nierówności ekonomiczne, niewydolność infrastruktury i dystrybucji oraz marnowanie żywności. Około jedna trzecia żywności produkowanej na świecie jest tracona lub marnowana.
Smil nie obiecuje jednak łatwego rozwiązania. Jego odpowiedź jest znacznie mniej efektowna: zamiast rewolucji potrzebujemy wielu mniejszych, sprawdzonych zmian – ograniczenia marnotrawstwa, poprawy wydajności rolnictwa, lepszego wykorzystania zasobów, usprawnienia dystrybucji i stopniowej korekty naszych nawyków żywieniowych.
Książka zostawia po sobie coś więcej niż zestaw ciekawostek dotyczących jedzenia. Zmusza do zmiany perspektywy. Po jej lekturze trudniej patrzeć na żywność wyłącznie jak na produkt znajdujący się na sklepowej półce. Za każdym kilogramem pszenicy, kawałkiem mięsa czy jabłkiem stoi system zależności obejmujący glebę, wodę, energię, nawozy, transport, handel i pracę milionów ludzi.
Smil nie próbuje czytelnika pocieszać ani straszyć. Zamiast tego proponuje coś znacznie mniej spektakularnego, ale bardziej użytecznego: przyjrzenie się faktom i ograniczeniom, a następnie szukanie rozwiązań, które mają szansę zadziałać nie tylko w laboratorium czy w zamożnym kraju, lecz w skali całego świata.
- Dla kogo jest ta książka?
To książka przede wszystkim dla osób, które chcą zgłębić wiedzę na temat tego, skąd bierze się żywność i jak działa globalny system jej produkcji. Odbiorcy pasjonujący się rolnictwem, środowiskiem, klimatem czy ekonomią, a także czytelnicy, którzy chcą lepiej zrozumieć konsekwencje własnych wyborów żywieniowych, odnajdą tu dużo wartościowej wiedzy. Sporo wyniosą z niej również analityczne umysły zgłębiające przyszłość technologii i szukające odpowiedzi na pytanie, czy innowacyjne rozwiązania rzeczywiście mogą zostać zastosowane na globalną skalę. Powinna spodobać się również osobom, które lubią książki o historii świata/ludzkości.
Nie jest to jednak książka wyłącznie dla specjalistów. Smil tłumaczy podstawowe mechanizmy i pokazuje zależności, które na co dzień pozostają niewidoczne. Trzeba natomiast lubić publikacje oparte na liczbach i być gotowym na naprawdę dużą dawkę danych. To raczej lektura dla czytelnika ciekawskiego i cierpliwego niż dla kogoś, kto szuka lekkiego reportażu o jedzeniu. Sam autor pisze we Wstępie: „Czytelnicy zainteresowani wyczerpującym omówieniem dwóch modnych kwestii – rolnictwa w kontekście zmian klimatycznych oraz zrównoważonych metod rolniczych – powinni sięgnąć po inne publikacje”.
- Poziom trudności
★★★★☆ – wymagająca
Książka nie wymaga specjalistycznej wiedzy, ale wymaga skupienia. Jest gęsta od statystyk, danych liczbowych i analiz dotyczących m.in. energii, rolnictwa, żywienia i wykorzystania zasobów. Smil nie prowadzi czytelnika lekką, reportażową narracją – stawia przede wszystkim na fakty, liczby i rzeczową argumentację. Trudność tej książki wynika więc bardziej z nagromadzenia informacji niż ze skomplikowania samego wywodu.
- Ile czasu zajmie przeczytanie tej książki?
Około tygodnia
To książka, którą można przeczytać znacznie szybciej, ale zdecydowanie lepiej jej nie pochłaniać w jeden wieczór. Duża liczba danych, przykładów i zależności sprawia, że warto robić przerwy i pozwolić informacjom „osiąść”. W moim odczuciu około tygodnia to dobry czas, by nie tylko przeczytać książkę, ale też przyswoić i przemyśleć zawartą w niej wiedzę.
- Z jaką jedną myślą zostaniesz po lekturze?
Nie istnieje jedno proste rozwiązanie problemu wyżywienia świata. Zanim uwierzymy w efektowną receptę na przyszłość – nową dietę, technologię czy model rolnictwa – warto sprawdzić, czy rzeczywiście wytrzymuje ona konfrontację z liczbami, dostępnymi zasobami i realiami świata. Z tej książki zostaje przede wszystkim lekcja sceptycyzmu wobec prostych odpowiedzi.
- Najciekawszy cytat
„Rośliny strączkowe mają jeszcze większe zapotrzebowanie na wodę, średnio około 4000 t/t, przy czym najwyższe wartości dotyczą roślin oleistych (od soi 4200 t/t, przez orzeszki ziemne 7500 t/t, po oliwki 15 000 t/t) oraz orzechów (9000 t/t) – a jeszcze większe dla kawy. Przy efektywności 18 000 t/t zużycie wody związane z uprawą kawowców przekłada się na mniej więcej 130 litrów (kilogramów) na jedną filiżankę napoju (około 250 mililitrów) zaparzonego z 7 gramów palonych ziaren!”.
- Najmocniejsze strony książki
Dane zamiast uproszczeń – Smil konsekwentnie sprawdza popularne tezy za pomocą liczb i pokazuje, jak bardzo rzeczywistość może różnić się od atrakcyjnych narracji.
Szeroka perspektywa – książka łączy rolnictwo, energetykę, biologię, ekonomię, środowisko i żywienie. Dzięki temu problemy żywnościowe nie są przedstawione jako kwestia wyłącznie produkcji rolnej.
Pokazywanie skali – szczególnie dobrze wypadają przykłady, które pozwalają przeliczyć abstrakcyjne problemy na konkretne ilości jedzenia, ziemi, energii czy zasobów.
Sceptycyzm wobec prostych recept – Smil nie daje się łatwo przekonać ani entuzjazmowi wobec nowych technologii, ani modnym dietom, ani przekonaniu, że jeden sposób produkcji żywności rozwiąże problemy całego świata.
Racjonalny optymizm – mimo licznych ostrzeżeń autor nie przedstawia przyszłości jako katastrofy. Uważa, że wyżywienie rosnącej populacji jest możliwe, ale wymaga stopniowych i realistycznych zmian.
- Co mogłoby być lepsze?
Bardzo wysoki poziom szczegółowości. Momentami natłok danych ekonomicznych i chemicznych przytłacza, a pozbawiony emocji, czysto naukowy styl narracji sprawia, że lektura jest po prostu trudna w odbiorze. Pewien niedosyt pozostawia również odpowiedź na pytanie zawarte w tytule. Smil przekonująco pokazuje, z jakimi ograniczeniami mierzy się światowy system żywnościowy, ale mniej miejsca poświęca konkretnym rozwiązaniom i temu, jak miałaby wyglądać ich realizacja w praktyce. To sprawia, że książka bardziej uczy, jak myśleć o problemie, niż daje gotową receptę na jego rozwiązanie.
- Co najbardziej Cię zaskoczyło?
Najbardziej w pamięć zapadły mi konkretne wyliczenia. Zaskoczyła mnie skala zasobów potrzebnych do wyprodukowania niektórych produktów – chociażby około 130 litrów wody przypadających na jedną filiżankę kawy. Ciekawe było również pokazanie, jak bardzo w ciągu ostatnich dekad zmieniła się hodowla kurczaków i jak znacząco wzrosła ich masa w określonym wieku (w 56. dniu swojego życia waży on dzisiaj ponad 4 razy więcej niż jego rówieśnik 50 lat temu). Zwróciłam też uwagę na sposób, w jaki autor analizuje wybór gatunków zwierząt hodowlanych: nie tylko przez pryzmat tradycji czy preferencji kulinarnych, ale również efektywności wykorzystania paszy, energii i dostępnych zasobów.
- Trzy słowa o książce
- Liczby
- Żywność
- Realizm
- Czy warto kupić tę książkę?
Głównie dla pasjonatów tematu
To książka wartościowa, ale wymagająca. Zdecydowanie więcej wyniesie z niej osoba zainteresowana rolnictwem, środowiskiem, żywieniem czy energetyką niż czytelnik szukający lekkiej książki popularnonaukowej. Jej największą wartością są dane i sposób łączenia pozornie odległych elementów systemu żywnościowego, ale właśnie nagromadzenie informacji może dla części odbiorców okazać się męczące.
- Jeśli zainteresowała cię ta książka, sięgnij również po…
Hannah Ritchie, To nie koniec świata. Jak możemy ochronić Ziemię dla siebie i przyszłych pokoleń
Bill Gates, Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej. Rozwiązania, które już mamy, zmiany, jakich potrzebujemy
- Ocena końcowa (1-10)
6
