Nie ma już Moa. Ptaki, pamięć historyczna i największa tajemnica Nowej Zelandii

Nie ma już Moa. Ptaki, pamięć historyczna i największa tajemnica Nowej Zelandii

Autor: Jakub Polit 

  • Wydawnictwo: Historia Iagellonica
    Data wydania: 2021
    ISBN: 978-83-66304-87-1

  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 138
Polinezyjscy Maorysi, wylądowawszy w czasach europejskiego średniowiecza na Nowej Zelandii, stanęli tam twarzą w twarz z największymi a na [pewno najwyższymi ptakami, jakie kiedykolwiek napotkał człowiek. Po stu pięćdziesięciu latach łowów ze strusiowatych kolosów, nazwanych przez tubylców moa, ocalały tylko żałosne niedobitki. Jak długo jednak przetrwali ci ostatni pierzaści Mohikanie? Czy pierwsi Europejczycy, docierając u schyłku XVIII w. na podwójną wyspę, usłyszeć o nich mogli wiarygodne relacje? Czy oprócz tytanicznych strusi, na wyspie mieszkał kolosalny orzeł, pożerający ludzi? I wreszcie, czy na pewno istot tych nie napotkał żaden Europejczyk? Niniejsza książka poszukuje klucza do największej tajemnicy Nowej Zelandii, tajemnicy ciągle nie do końca rozwikłanej.  z opisu wydawcy

Fauna i flora Nowej Zelandii są bardzo wyjątkowe. Około 75 % wszystkich roślin to endemity. Powód tego jest dosyć prozaiczny, Nowa Zelandia oddzieliła się od Gondwany około 80 mln lat temu. Od tego momentu nie istniały pomosty lądowe między nią z innymi kontynentami. Potem archipelag stał się separowanym lądem jeszcze zanim doszło do wielkiej radiacji ssaków. W efekcie na wyspach nie występowały naturalnie ssaki, poza trzema gatunkami nietoperzy. Dzięki temu Nowa Zelandia była krainą ptaków zarówno latających papug kea i kakapo oraz takahe, jak i nielotów takich jak kiwi. Na wyspach Nowej Zelandii nisze ekologiczne zajmowane w większości ekosystemów przez ssaki zajmowały ptaki. Od drapieżników (Orzeł Haasta), po dużych roślinożerców (właśnie Moa). Niestety wiele gatunków ptaków nie przetrwało pojawienia się człowieka na wyspach. Dotyczy to nielotów Moa, których na wyspach żyło ok. 10 gatunków, o różnej wielkości. Największe osiągały 3,5 metrów wzrostu, oraz ważyły do 250 kg. Mniejsze ważyły 30-40 kg. Niestety po przybyciu przodków Maorysów na Nową Zelandię Moa wyginęły. Wymarciu Moa poświęcona jest najnowsza monografia J. Polita.

Najpierw autor omawia faunę Nowej Zelandii oraz zasiedlenie Nowej Zelandii przez przodków Maorysów. Autor słusznie odrzuca mit szlachetnego dzikusa i mrzonki o proekologicznym nastawieniu pierwotnych ludów. Zasadnicza część książki Polita dotyczy możliwości dożycia mniejszych gatunków Moa w czasach, gdy na wyspy Nowej Zelandii dotarli Brytyjczycy.

Autor nie zgadza się ze stwierdzeniem, że wszystkie relacje dotyczące spotkań z Moa powstałe w XIX wieku należy odrzucić. W tym jednak miejscu trzeba zaznaczyć, że Moa nie jest jedynym wymarłym zwierzęciem, które jest (podobno) regularnie widziane. Tak też jest z wilkiem workowatym. Jak na razie żadna obserwacja tego torbacza nie jest dowodem, aby żył w drugiej połowie XX i XXI wieku. Podobnie obserwacje UFO nie są dowodem na istnienie pozaziemskich cywilizacji, okazały się oszustwami, czy pomyłkami. 30 lat potem jak Alice Mackenzie miała widzieć Moa, w Wielkiej Brytanii  Elsie Wright i Frances Griffiths przekonały Arthura Conan Doyle’a do istnienia elfów (Wróżki z Cottingley). W książce powinien znaleźć się rozdział poświęcony kryptozoologii. Istnieje wiele świadectw obserwacji dziwnych zwierząt. Cześć z nich okazały się oszustwami, albo fotomontażami. O ile co pewien czas odnajduje się zwierzęta, które uchodziły za wymarłe, to w większości przypadków są one albo nieporozumieniami (np. łapa „Yeti”, która okazała się niedźwiedziem), albo niestety nie mają żadnego związku z rzeczywistością, bardzo często są zwykłymi oszustwami (zdjęcie potwora z Loch Ness płk. Roberta Wilsona). W tym miejscu autor przegrał. Bez wiedzy o innych obserwacjach wymarłych lub nieznanych zwierząt pozostał bezbronny wobec opisów dostrzeżenia ptaków przypominających Moa.

Jakub Polit przedstawia kolejne opowieści dotyczące spotkań Moa w XIX i XX wieku. Trudno traktować relację Alice MacKenzie jako dowód na przetrwanie Moa do końca XIX wieku. Zdjęcie zrobione przez Freaney jest bardzo nieostre. Trudno powiedzieć co ono przedstawia, być może to jest jeleń. Trzeba też pamiętać, że Moa stały się słynne w XIX wieku podobieństwo opisów z XIX i XX wieku do rzeczywistych ptaków mogła być efektem recepcji powszechnej w Nowej Zelandii wiedzy. To, co mogłoby świadczyć o historyczności obserwacji, to różnice pomiędzy opisem ptaków w XIX wieku a obecnymi jego rekonstrukcjami (sylwetka). Żadna ze wspomnianych relacji nie może uchodzić za dowód na przetrwanie Moa do czasów przybycia Brytyjczyków na wyspy.

O ile autor omawia wszystkie najważniejsze „dowody” na spotkania z Moa po przybyciu Europejczyków na wyspy Nowej Zelandii. To jego spojrzenie na problem przypomina działania agenta Muldera z Archiwum X. W książce brakuje odpowiedniej dawki sceptycyzmu. Nie bez powodu żaden z przytoczonych przez niego opisów nie funkcjonuje jako wiarygodny. Dziś nie można powiedzieć, aby Moa przetrwały aż do czasów przybycia Europejczyków na wyspy Nowej Zelandii.

Ciekawe jest zestawienie przez autora wymierania moa i turów. Zabieg jest ciekawy, ale warto pamiętać o różnicach. Przedłużenie istnienia turów w Polsce, czy Prusach odbyło się dzięki chronieniu tych zwierząt przez władze państwowe. Nie tylko zakazano polowania na te zwierzęta, ale też wyznaczono leśników, którzy dostarczali im siana i raportowali o liczebności. Prawdopodobnie tury nie zostały ostatecznie wytępione przez kłusowników, a padły ofiarą zarazy przeniesionej przez bydło domowe. Podobieństwo pomiędzy obydwoma gatunkami ułatwiło rozpowszechnienie epidemii, do tego populacja turów mogła być bardziej podatne na epidemie, gdyż ich populacja była niewielka.

Na pewno z jednym stwierdzeniem autora nie można się nie zgodzić. Byłoby pięknie, gdyby udało się przywrócić te majestatyczne ptaki.

Kategorie wiekowe: , ,
Wydawnictwo:
Format:
wartość merytoryczna
atrakcyjność treści
poziom edytorski
OCENA
Znany specjalista historii Chin i Japonii przybliża historię tajemniczych ptaków Moa, które zamieszkiwały Nową Zelandię. Niestety zostały one wytępione przez Maorysów. Mimo to w XIX i XX wieku opisywano spotkania ludzi z tymi ptakami. Czy istnieje możliwość, aby Moa dotrwały do czasów nam współczesnych? Niestety autor jak Mulder z archiwum X chciałby w to wierzyć.

Autor

doktor habilitowany historii w zakresie historii starożytnej i adiunkt w Zakładzie Historii Starożytnej Uniwersytetu w Białymstoku. Autor książek "Konsolidacja Cesarstwa Rzymskiego za panowania Aureliana 270-275" (wyd. Avalon, 2007) i Jowisz, Jahwe i Jezus. Religie w Historia Augusta (wyd. Sub Lupa, 2015)
Google+