Autor: Jean Raspail
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania: 11.03.2026
ISBN: 9788367316965
Tłumaczenie: Zofia Łomnicka
Konsultacja naukowa: —
Tytuł oryginału: Qui se souvient des hommes…
Seria/cykl wydawniczy: —
To książka-taran – emocjonalny i antropologiczny zarazem, robiący piorunujące wrażenie. Raspail, który miał okazję spotkać przedstawicieli ludu Alakalufów (Kaweskarów) jeszcze w latach 50. XX wieku, zbudował na tym osobistym doświadczeniu opowieść obejmującą kilka pokoleń, prowadzoną wokół dwóch powracających postaci – zabieg, który pozwala pokazać losy ludu Ziemi Ognistej w perspektywie znacznie szerszej niż pojedyncze wydarzenie czy pojedyncze życie.
Nasuwają się tu skojarzenia z „Jutro przypłynie królowa”, omawianą już wcześniej na tych łamach, a także z klasyczną pracą Tzvetana Todorova „Podbój Ameryki. Problem innego” – wszystkie trzy pozycje krążą wokół tego samego bolesnego tematu, jakim jest zderzenie cywilizacji i to, co się dzieje, kiedy jedna z nich uznaje się za jedynie uprawnioną.
Raspail nie oszczędza czytelnika – jest tu gwałt, choroba, wyzysk, chciwość, cały repertuar mechanizmów, przez które europejska ekspansja dosłownie starła z powierzchni ziemi lud, który sam siebie nazywał po prostu „ludźmi”. Co ważne, Autor nie zatrzymuje się na wyliczaniu krzywd – co znacząco odróżnia tę książkę od wielu podobnych. Tłumaczy również świat Alakalufów od wewnątrz: dlaczego żyli tak, jak żyli, skąd wzięły się konkretne zwyczaje i tradycje ich kultury, jak kształtowało je środowisko Ziemi Ognistej, jedno z najbardziej niegościnnych na świecie. Dzięki temu książka nie jest tylko krótką kroniką zagłady, ale też próbą zrozumienia logiki życia, które zniknęło.
Forma jest przy tym lekko zbeletryzowana – to nie sucha praca antropologiczna, tylko opowieść antropologiczna podana literacko, co czyni ją bardziej przystępną bez utraty rzetelności w warstwie faktograficznej. Nagrodzona we Francji Prix Chateaubriand i Prix Inter, książka ma też swoich krytyków, którzy zarzucali Raspailowi, że zajął się ludem już właściwie wymarłym, zamiast bronić tych rdzennych społeczności, które wciąż istnieją i wciąż potrzebują wsparcia. To zastrzeżenie ma swoją wagę, ale nie umniejsza wartości samej opowieści.
To książka, którą trzeba przeczytać i chyba jedna z tych, do których warto potem wracać – rzadko zdarza się literatura łącząca tak skutecznie emocjonalną siłę z rzetelnością poznawczą.
Ocena ogólna: 5/5
