||

Gorzkie pigułki. Mroczna prawda o tańszych zamiennikach leków

Autor: Katherine Eban

Tłumaczenie: Jan Dzieżgowski
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 12.08.2026
Liczba stron: 482

Autor recenzji: Seweryn Ulaszek

Do książki podszedłem sceptycznie ze względu na tytuł, który sugeruje, że lek generyczny, jako tańszy, a tym samym gorszy, jest jedynie podróbką. Co więcej, w trakcie czytania książki kilkukrotnie można odnieść wrażenie, że autorka próbuje przekonać nas do stosowania oryginalnych, amerykańskich leków, ponieważ tylko one gwarantują zdrowie i jakość.

Szybko doszedłem do wniosku, że tytuł jest sensacyjny i ma przede wszystkim przyciągać czytelników, co uważam za bardzo złą praktykę, szczególnie kiedy piszemy o kwestiach związanych ze zdrowiem i nauką. Książka nie podchodzi do tematu rozwoju leków holistycznie, chociaż dla osoby nieobeznanej w temacie mogłaby sprawiać wrażenie obejmującej całe zagadnienie. Sam spodziewałem się podejścia bardziej holistycznego, ale się zaskoczyłem — przy czym bardzo pozytywnie.

Autorka skupia się na konkretnych wydarzeniach, które może podeprzeć świadkami, datami, nazwiskami i szczegółami dotyczącymi miejsc. Nazwiska większości postaci nie zostały zmienione. Opis nadużyć w firmach farmaceutycznych oraz w Indiach opiera się przede wszystkim na konkretnych, szczegółowo udokumentowanych przypadkach. Zostały one ułożone w taki sposób, że nie pozostawiają czytelnikowi większych wątpliwości co do skali problemu i zagrożeń z nim związanych. Nie jest to preferowany przeze mnie sposób przedstawiania tego typu sytuacji, jednak dziennikarski trud włożony w przygotowanie książki zdecydowanie mnie do niego przekonał.

To cenna pozycja dla każdego zainteresowanego ochroną zdrowia, zdrowiem publicznym, medycyną lub farmacją. Jednocześnie muszę zaznaczyć, że nie można traktować jej jako jedynego źródła wiedzy dotyczącej rozwoju leków generycznych. Autorka zdecydowanie obrała określoną stronę, o co jej nie winię, jednak czytelnik chcący wypowiadać się na temat leków generycznych potrzebuje znacznie szerszej wiedzy, przede wszystkim naukowej i technicznej, której ta książka nie dostarcza.

  1. Dla kogo jest ta książka?

Książka jest skierowana do wszystkich zainteresowanych zdrowiem publicznym, lekami generycznymi, funkcjonowaniem agencji regulacyjnych, przemysłu farmaceutycznego oraz relacjami międzynarodowymi.

  1. Poziom trudności

★★☆☆☆ – raczej łatwa

Nie jest to reportaż naukowy ani specjalistyczny. Jest to przede wszystkim reportaż społeczny. Książkę czyta się bardzo lekko i zawiera ona niewiele informacji na temat aspektów technicznych. Jeśli takie informacje się pojawiają, można znaleźć w nich drobne błędy wynikające z braku specjalistycznej wiedzy autorki lub z tłumaczenia.

Szczegółowo opisane są natomiast interakcje między postaciami oraz ich zmagania z szeroko pojętymi „systemami” – w pracy, urzędach i społeczeństwie.

  1. Ile czasu zajmie przeczytanie tej książki?

Trudno określić

Książkę czyta się bardzo lekko, chociaż momentami się dłuży ze względu na rozbudowane opisy wewnętrznych rozterek postaci. Czytając intensywnie, można ją skończyć w weekend, natomiast czytając powoli, po jednym rozdziale dziennie — w niecały miesiąc.

Uważam, że przeczytanie jej stosunkowo szybko ma pewne zalety i polecając ją komuś, zalecałbym przeczytanie jej w ciągu tygodnia.

  1. Z jaką jedną myślą zostaniesz po lekturze?

Jeśli procesy produkcyjne, biznesowe i organizacyjne mające wpływ na ludzkie życie nie podlegają agresywnemu i niezależnemu nadzorowi, dojdzie do nadużyć.

  1. Najciekawszy cytat

Nie ma takiego fragmentu.

  1. Najmocniejsze strony książki

Książka przybliża czytelnikom procesy, które — w perspektywie lat — decydują o życiu i zdrowiu każdego z nas, a których nie zawsze jesteśmy świadomi.

Kładzie duży nacisk na aspekt moralny, nie ignorując przy tym kwestii finansowych, i pokazuje, jak trudno oddzielić te dwa obszary.

W procesie rozwoju leku i funkcjonowaniu ochrony zdrowia książka przywraca na pierwszy plan czynnik ludzki i nie pozostawia złudzeń, że człowiek pozostaje jednym z głównych źródeł błędów.

Jej największą zaletą jest jednak ogrom pracy dziennikarskiej wykonanej przez autorkę oraz szczegółowość przedstawionych wydarzeń.

  1. Co mogłoby być lepsze?

Poziom szczegółowości od strony technicznej jest zdecydowanie zbyt niski. Książka poświęca maksymalnie kilka stron kwestiom technicznym i właśnie na tych stronach pojawiają się błędy. W standardowych badaniach biorównoważności stężenie leku oznacza się przede wszystkim w osoczu, a nie we krwi pełnej; oznaczenia we krwi pełnej stosuje się w szczególnych, uzasadnionych przypadkach. Podstawowymi parametrami farmakokinetycznymi wykorzystywanymi do oceny biorównoważności są AUC i Cmax, natomiast Tmax pełni zazwyczaj rolę parametru pomocniczego. Nie podobało mi się również wyjaśnienie procesu określania biorównoważności ani opisy statystyczne. Uważam, że pozostawiają dużo do życzenia, a osobę zainteresowaną tematem od strony technicznej mogłyby wręcz wprowadzić w błąd. W książce występują również drobne błędy językowe i błędy w tłumaczeniu, chociaż nie są one rażące. Najbardziej rozbawiło mnie bezpośrednie przetłumaczenie wyrażenia „when shit hits the fan” jako „gdy gó*no uderzy w wentylator”, zamiast użycia polskiego idiomu. W firmach funkcjonują działy Technologii Postaci Leku i Biofarmacji, ale nie Technologii Postaci Leku i Biofarmaceutyków. To bardzo duża różnica, a błąd w książce najprawdopodobniej wynika z nieprawidłowego tłumaczenia terminu „biopharmaceutics”.

  1. Co najbardziej Cię zaskoczyło?

Spodziewałem się większej stanowczości ze strony agencji regulacyjnych — przede wszystkim FDA. Wyobrażałem sobie tę agencję jako instytucję bardziej nieugiętą i odporną na naciski. Książka podważyła ten obraz.

  1. Trzy słowa o książce
  1. Przystępna
  2. Ważna
  3. Prospołeczna
  1. Czy warto kupić tę książkę?

Lepiej wypożyczyć

Książka, którą należy przeczytać od deski do deski, zanotować kilka pojęć i nazwisk, zamknąć i nigdy do niej nie wracać. Nie ze względu na jej jakość, ale po to, żeby nie zacząć traktować opisanych w niej przypadków jako reprezentatywnych dla całego rynku leków generycznych. Wciąż należy pamiętać, że leki generyczne działają, natomiast ta książka w przystępny sposób pokazuje, dlaczego w określonych przypadkach mogą nie działać albo nie zawsze działać tak, jak powinny.

  1. Jeśli zainteresowała cię ta książka, sięgnij również po…

Dokumenty regulacyjne EMA i FDA uważam za najlepsze źródło do zapoznania się z wymaganiami dotyczącymi leków generycznych. Oprócz tego warto sięgać po artykuły i materiały dziennikarskie opisujące konkretne skandale w firmach farmaceutycznych.

Szczerze uważam, że brakuje książek takich jak ta.

  1. Ocena końcowa (1-10)

7,5 — przede wszystkim za ogrom pracy dziennikarskiej włożonej w przygotowanie książki.

 

Zobacz inne książki