||

Świt królestw. Jasna historia wieków ciemnych

Baner z okładką książki Świt królestw. Jasna historia wieków ciemnych

Autor: Dan Jones

  • Tytuł oryginału: Powers and Thrones. A New History of the Middle Ages
    Tłumaczenie: Jaukub Jedliński
    Wydawnictwo: Znak Horyzont
    Data wydania: 2023
    ISBN: 9788324088218
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda z obwolutą
    Format: 150 x 225 mm
    Liczba stron: 832
Kiedy szukamy synonimu dla ignorancji i barbarzyństwa, słowo „średniowiecze” nasuwa się samo. W końcu czy nie nazywamy tej epoki wiekami ciemnymi?

Jak bardzo jesteśmy w błędzie! Średniowiecze to czasy kształtowania się wielkich religii, idei i całych państw. Okres odkryć, przemian społecznych i technologicznych.

Dan Jones zabiera nas w epicką podróż od stepów Mongolii po urwiste brzegi Portugalii i od ośnieżonych lasów Skandynawii po rozżarzone piaski Egiptu. Odkrywamy wielkie stolice późnego antyku, na targach pełnych arabskich kupców wąchamy drogocenne korzenie, a wreszcie wsiadamy na statki szukające nowej drogi do Indii.

Pośród rodzących się i upadających królestw Jones śledzi także losy zwykłych ludzi żyjących w niezwykłych czasach. A w tym wszystkim szuka odpowiedzi na fascynujące pytanie: jak średniowiecze wpłynęło na kształt współczesnego świata?z opisu wydawcy

Mam przed sobą ponad ośmiuset stronicową historię średniowiecza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak, a której autorem jest Dan Jones – brytyjski historyk, pisarz i dziennikarz. Przez ostatnie dwa miesiące zaglądałem do książki Jonesa regularnie, bo Świt królestw nie jest pozycją, którą czyta się na jednym wdechu – wręcz przeciwnie. To książka, która zachęca do smakowania jej treści w perspektywie długoterminowej.

Oczywiście nie jest możliwe kronikarskie opisanie ponad tysiącletniego okresu w dziejach ludzkości i świata na ośmiuset stronach. Nie oznacza to jednak, że nie warto próbować – a zaproponowany przez autora sposób narracji jest bardzo udany.

Odnoszę wrażenie (i piszę to jako amator i miłośnik historii), że średniowiecze jako takie wciąż traktowane jest po macoszemu: jako „wieki ciemne i mroczne”, czas, w którym rzekomo niewiele się wydarzyło. Jasne jest, że to nieprawda. Ba – lektura Świtu królestw pokazuje pełnię bogactwa tego okresu, ze wszystkimi jego, nomen omen, mrocznymi faktami, które analizowane z perspektywy XXI wieku muszą budzić wątpliwości i uzasadnioną krytykę.

Jest jeszcze jedna refleksja, która przyszła mi do głowy na ostatnich stronach książki (w rozdziale poświęconym reformacji Marcina Lutra): relatywność czasu. Współcześnie żyjemy w przekonaniu, że „historia przyspiesza”, że wydarzenia następują jedno po drugim, a my – jako społeczeństwo – jesteśmy przygnieceni masą informacji, którymi zalewają nas media tradycyjne i platformy cyfrowe. I w tym momencie myślę o tym, jak mogliby się czuć ludzie średniowiecza, gdyby dysponowali narzędziami pozwalającymi im „wiedzieć”, co dzieje się na całym kontynencie europejskim.

Permanentny kryzys papiestwa, trwające wojny krzyżowe, najazdy Mongołów, niemiecka kolonizacja, hiszpańska rekonkwista, powstanie pierwszych europejskich uniwersytetów, rozbicie dzielnicowe w Polsce – to tylko kilka przykładów, które mają zobrazować skalę wydarzeń XIII wieku. A przecież od V do XV wieku (umownie przyjmując na potrzeby tej recenzji, że średniowiecze rozciąga się od upadku cesarstwa Zachodniorzymskiego po wielkie odkrycia geograficzne) działo się tak wiele, że współczesne media nie miałyby ani czasu, ani przestrzeni, by to wszystko relacjonować.

Jones doskonale ukazuje sieć powiązań między światem polityki, religii, nauki i kultury – nic nie pojawia się z nicości, wszystko ma swoje źródła i korzenie w konkretnych wydarzeniach, decyzjach i wyborach. Widzimy ciągłość procesów, kształtowanie się instytucji, rozwój ludzkości. Nie sposób tego nie docenić – to raz – ale też nie odczuwać ciężaru przeszłości na własnych barkach. Bliska jest mi również myśl, że historia, na bardzo podstawowym poziomie, jest opowieścią tak ciekawą samą w sobie, iż trudno oderwać się od lektury takiej jak Świt królestw. I co istotne, bo tego często brakuje w literaturze skupiającej się na wydarzeniach z historii politycznej czy społecznej, autor pisze również o tym, co trapiło ludzi średniowiecza (Czarna Śmierć i jej wpływ na losy kontynentu), czy o historii zamków w rozdziale Budowniczowie (jeden z nielicznych polskich momentów książki: wspomnienie o królu Kazimierzu Wielkim i jego planie budowy sieci ufortyfikowanych zamków, dzisiaj znanych jako Szlak Orlich Gniazd). To również miejsce na docenienie roli handlu, kupców czy artystów (Renesans, Leonardo da Vinci), ale i mecenatów sztuki.

Potrzebujemy tego typu literatury popularnonaukowej: przystępnej językowo, pozwalającej uporządkować wiedzę i przypomnieć sobie fundamenty naszej cywilizacji (siłą rzeczy średniowiecze jest tu „europejskie”), a także pamiętać – w myśl aforyzmu, że „historia jest nauczycielką życia” – iż nasza współczesność, sposób, w jaki dziś funkcjonujemy, jest wypadkową również tego, co wydarzyło się setki i tysiące lat temu.

Miałem ten przywilej, że na mojej ścieżce edukacyjnej spotkałem znakomitych historyków. Dan Jones jest kolejną osobą, która – choć niepoznana osobiście – stała się ważnym nauczycielem przeszłości w moim życiu. Możemy się na to krzywić, ale zrozumienie, a przynajmniej poznanie dawnych dziejów, jest istotne dla świadomego uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym.

 

Zobacz inne książki