Autor: Antony Loewenstein
Tłumaczenie: Agnieszka Sobolewska
Wydawnictwo: Szczeliny
Data wydania: 2025
ISBN: 9788383990057-
Wydanie: papierowe
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 440
Jak Izrael zarabia na okupacji Palestyny?„Laboratorium Palestyna” to książka, która odpowiada na to pytanie z druzgocącą precyzją. Od ponad pół wieku izraelski przemysł obronny wykorzystuje okupowane terytoria palestyńskie jako teren testowy – miejsce, gdzie sprawdza działanie broni, systemy nadzoru i technologie inwigilacji. Efekt? „Sprawdzone w boju” rozwiązania trafiają dziś do armii, reżimów i korporacji na całym świecie – od Europy po Birmę, od Jeffa Bezosa po uchodźców na Morzu Śródziemnym.
Antony Loewenstein – niezależny dziennikarz żydowskiego pochodzenia – odsłania kulisy tego globalnego biznesu, korzystając z tajnych dokumentów i relacji świadków i własnych dochodzeń. Pokazuje, jak z cierpienia Palestyńczyków powstał dochodowy model eksportowy: inwigilacja, przemoc, przetrzymywanie bez wyroku – opakowane w język „innowacji” i „bezpieczeństwa”.
Ta książka nie pozwala odwrócić wzroku. Wstrząsa, prowokuje i zostaje z czytelnikiem na długo. „Laboratorium Palestyna” to nie tylko opowieść o Palestynie. To opowieść o świecie, w którym każdy z nas może stać się testowanym przypadkiem.
Antony Loewenstein – niezależny dziennikarz żydowskiego pochodzenia – odsłania kulisy tego globalnego biznesu, korzystając z tajnych dokumentów i relacji świadków i własnych dochodzeń. Pokazuje, jak z cierpienia Palestyńczyków powstał dochodowy model eksportowy: inwigilacja, przemoc, przetrzymywanie bez wyroku – opakowane w język „innowacji” i „bezpieczeństwa”.z opisu wydawcy
Anthony Loewenstein zabiera nas w podróż trudną i nieprzyjemną, niemniej bardzo potrzebną. „Laboratorium Palestyna” to książka pokazująca, jak państwo Izrael zaprogramowało swój model działania: nic nie jest tu dziełem przypadku ani rozwiązaniem losowym, a moralność, humanitaryzm i obrona praw człowieka schodzą na dalszy plan lub są wykorzystywane instrumentalnie, tak, aby na pierwszym miejscu znalazło się dobro Izraela.
Książki podobne do „Laboratorium” stanowią istotny element rozumienia współczesnego pola walki i polityki państwowej. Racja stanu, rozumiana bardzo indywidualnie i skrojona na miarę potrzeb Izraela, nie pozostawia przestrzeni do dyskusji nad etycznym i moralnym wymiarem podejmowanych działań. Imperatyw z punktu widzenia Izraela (piszę: Izraela, choć oczywiste jest, że chodzi o ludzi stojących na czele państwa) jest jeden: Izrael ma istnieć, a jego mieszkańcy mają czuć się bezpieczni. Otwiera to szerokie pole do działań i nadużyć, które w świetle izraelskiej racji stanu nadużyciami wcale nie są.
Książka Loewensteina ukazuje również bezwzględną, bezlitosną i – z mojej perspektywy – niemoralną politykę władz Izraela, wobec której paradoksalnie trudno odczuwać oburzenie. Tak działają mocarstwa i gracze na arenie międzynarodowej, świadomi swojej pozycji i siły. Jest rzeczą więcej niż oczywistą, że nie byłoby przyzwolenia na działalność Izraela opisywaną w książce, gdyby nie jego relacje na poziomie globalnym oraz społeczna akceptacja dla stosowanych rozwiązań. Człowiek jest bowiem w stanie na wiele rzeczy przymknąć oko, mając gwarancję, że dzięki temu bomby nie będą spadały mu na głowę.
To, że Izrael eksportuje swoje „dobra narodowe” na świat, było oczywiste; to, że robi to na taką skalę, musi już przerażać. „Laboratorium” jest jedną z tych książek, które można czytać, równolegle weryfikując kolejne fakty przytaczane przez autora. Nie dlatego, że autorowi nie ufam, lecz po to, by na bieżąco sprawdzać, jak na dany fakt reagował świat zachodni – ten sam, który potępia zbrodnie rosyjskie w Ukrainie, i ten sam, który przymyka oko na to, co dzieje się w Palestynie i Strefie Gazy.
W książce Loewensteina pojawia się też opowieść o Izraelu stawianym jako wzór dla świata: budujmy mury jak Izrael, szpiegujmy jak jego agenci, wysyłajmy broń tam, gdzie zapłacą najwięcej, testujmy drony, które później będą latały nad Morzem Śródziemnym. Polem testowym narzędzi władzy byli i są mieszkańcy Palestyny. Dosłownie jak w laboratorium, osoby zamieszkujące te tereny przedstawiane są jako „obiekty doświadczalne” – nie jako ludzie, lecz jako zdehumanizowane jednostki.
Jedyny zarzut, jaki mam wobec książki, dotyczy momentami dość naiwnej perspektywy autora. Loewenstein oburza się tym, że państwa czy instytucje międzynarodowe dbają o własne interesy, co wiąże się również ze współpracą z Izraelem i pośrednim dawaniem zielonego światła temu, co dzieje się w Palestynie. Tymczasem funkcją polityki w XXI wieku, w warunkach globalnego rozedrgania związanego z rywalizacją Chin i Stanów Zjednoczonych (duży skrót myślowy, wiem), jest przede wszystkim ochrona partykularnego, narodowego interesu.
Nie zmienia to faktu, że „Laboratorium Palestyna” jest pozycją obowiązkową dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak funkcjonuje Izrael oraz co dzieje się w sytuacji, gdy wypracowywane przez setki lat zasady współpracy międzyludzkiej schodzą na dalszy plan w imię racji stanu jednego państwa (choć w to miejsce można wpisać niemal każde inne).
