Siedem grzechów głównych dzisiaj

Siedem grzechów głównych dzisiaj

Autorka: Joanna Petry-Mroczkowska

  • Wydawnictwo: M
    Data wydania: 2004
    ISBN: 978-83-759-5834-8
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 528
Jak dziś rozumieć nauczanie o siedmiu grzechach głównych? Jakich sfer ono dotyczy? Czym dla współczesnego człowieka jest grzech? Książka pokazuje zderzenie moralnego nauczania Kościoła z kondycją duchową współczesnego człowieka. Autorka jest znaną katolicką publicystką.z opisu wydawcy

 

Mam nadzieję, że przez usta czytelników nie przemknął uśmieszek politowania – nie powinien. Jeśli bowiem, widząc tytuł, myślimy, że to kolejna kato-książka, to jesteśmy w błędzie. Oczywiście kanwą rozważań jest grzech (definiowany we wstępie i kształtujący zrąb każdego z siedmiu kolejnych rozdziałów), ale już ich rozwinięcia nie są ograniczone do katolickiej doktryny.

Książka Petry-Mroczkowskiej jest bardzo dobrą pozycją z pogranicza psychologii, socjologii, historii, etyki i moralistyki. Chrześcijańskie tło, wspomniany szkielet narracyjny, są podstawą do niezmiernie ciekawej analizy współczesnego człowieka i jego psychologii. Autorka celnie, jasno i bez zbędnego skrępowania wskazuje wstydliwe i oczywiście zazwyczaj skrywane przez nas sprawy. Nie szukając daleko, sięgnijmy choćby do wzajemnej relacji między i do rzeczywistości ukrytej za pojęciami: „parytet”-„równe szanse”-„wyścig szczurów”-„zawiść” (s. 90). Czy naprawdę mamy to dobrze przemyślane, czy nie jesteśmy trochę obłudni i nie przymykamy oka na pewne aspekty tego „splotu”? W jaki sposób na co dzień je operacjonalizujemy?

Jak wspomniałem, tekst jest bardzo otwarty i współczesny, więc nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, że spotkamy w nim prominentne postacie psychologii, biologii, teologii, a także sztuki. W odniesieniu między innymi do dzieł Horacego, Arystotelesa, G. Chaucera, F. Bacona, J. Miltona, H. Boscha, M. Schelera, T. Manna, C.G. Junga, C.S. Lewisa, A. Grüna i oczywiście św. Augustyna, św. Tomasza, św. Ambrożego, św. Bernarda, św. Teresy, Autorka ukazuje jak bardzo aktualnie i jak bardzo niezależnie od religijnej denominacji funkcjonuje to, co chrześcijanie nazywają grzechem. Analiza ta obnaża jego niezwykle destrukcyjny charakter i zaskakujące oblicza. Autorka wielokrotnie bardzo celnie mówi do nas postaciami współczesnej kultury masowej, które często okazują się personifikacją albo przestrogą przed złem. Okazuje się, że wystarczy pryzmat dzieł literatury, filmu czy malarstwa, aby zacząć dostrzegać jak ścisłą wokół nas sieć tworzą antytetyczne z pozoru postawy acedii-pracoholizmu, zakompleksienia-pychy, rozpasania-bigoteryjności… Łatwo jest stracić równowagę i spaść w pułapki skrajności.

W gruncie rzeczy każdy z siedmiu grzechów posiada janusowe twarze. Każde z tych „haseł” ostrzega jednocześnie przed nadmiarem i niedoborem. Złe jest każde „przekraczanie miary”, „wszelka przesada”. Jak uczy chrześcijańska teologia, od diabła pochodzi zarazem łamanie zasad, ale też „sztywność w trzymaniu się pewnych zasad” – znakomite są takie odwołania do Ewagriusza z Pontu czy innych Ojców Pustyni. Jakże uniwersalne, w dobie różnych voyeurystycznych programów telewizyjnych, są spostrzeżenia: „»grzebanie w brudach« bliźniego sprawia, że człowiek staje się ślepy na własne grzechy” (s. 25). Zwykły brak samokrytycyzmu, czasem zrodzony z bezstresowego wychowania i nieustannych pochwał, owocuje brakiem świadomości własnych słabości i ograniczeń. W końcu proste i celne podsumowanie: „Dzisiejsza cywilizacja z jednej strony szczycąca się anonimowością [RODO!!!], z drugiej obsesyjnie wścibska jest bezwstydnie chora na patologiczną ciekawość” (s. 94). Wystarczy przecież otworzyć portal społecznościowy albo telewizję, żeby się z tym spotkać. Człowiek szybko się orientuje, że nietrudno zarazić się zawiścią, która „strąca z piedestału, skupia uwagę na negatywnie wartościowanych stronach ludzi i rzeczy” (s. 94). Nie sposób nie dostrzec jak płynnie w naszej kulturze dostatku, przechodzi ona w chciwość, bo „kiedy »wszystko« jest dostępne, oczekuje się »wszystkiego«. Każde »mniej« uważane jest za porażkę” (s. 113), a ta z kolei rodzi gniew. Koło się zamyka.

Można te skazy na ludzkim działaniu sprowadzić do dwóch: braku umiaru i niedziałania. Warto jednak namyślać się nad sensem i możliwymi realizacjami tych dwóch bardzo pojemnych haseł, aby żyć w zgodzie ze sobą i ku dobru innych. W moim przekonaniu ta książka pomoże nam w autorefleksji, a zapewne też w osiąganiu szczęścia. Dobro wraca do nas z nawiązką. Zainspirujmy się tym tekstem.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:

Autor

archeolog latynoamerykanista, geolog, alpinista
Google+