Pozaziemskie oceany

Pozaziemskie oceany

Autor: Kevin Peter Hand

  • Tłumaczenie: Zuzanna Lamża
    Tytuł oryginalny: Alien Oceans: The Search for Life in the Depths of Space
    Wydawnictwo: Copernicus Center Press
    Data wydania: 2022
    ISBN: 9788378866237, 9788378866244 (ebook)
  • Wydanie: papierowe, ebook (epub, mobi)
    Oprawa: miękka
    Liczba stron: 374
Kevin Peter Hand – astrobiolog w NASA Jet Propulsion Laboratory. Kieruje projektem, którego celem jest lądowanie statku kosmicznego na powierzchni księżyca Europa. Uczestniczył w ekspedycjach badających lodowce Kilimandżaro, suche doliny Antarktydy i lód morski na biegunie północnym. o autorze

Na początku 2005 roku świat obiegły piękne, wykonane przez sondę Cassini zdjęcia lodowych pióropuszy wystrzeliwujących z okolic południowego bieguna Enceladusa. Potwierdziły tym samym przypuszczenia, które pojawiły się wraz z pierwszymi fotografiami tego księżyca Saturna wykonanymi ponad 20 lat wcześniej przez sondy Voyager. Enceladus jest księżycem geologicznie aktywnym, a jego kriowulkanizm zasila pierścień E krążący wokół macierzystej planety satelity. Późniejsze analizy powiedziały nam nawet, z czego składa się ten lód, a kilka lat później opublikowano dowody potwierdzające hipotezę o głębokim oceanie skrytym pod lodową skorupą pokrywającą Enceladusa. A przecież ten mały księżyc Saturna nie jest jedynym ciałem w Układzie Słonecznym, który podejrzewamy – a czasem wręcz jesteśmy o tym przekonani – o posiadanie podpowierzchniowego oceanu. Dawne sny o pozaziemskim życiu na powierzchni Marsa czy Wenus mogą być już historią science-fiction. Teraz nasza wyobraźnia kieruje się dalej, ku księżycom krążącym wokół gazowych olbrzymów, których podpowierzchniowe oceany postrzegamy jako głównych kandydatów do goszczenia nieziemskiego życia.

Pozaziemskie oceany Kevina Petera Handa to przede wszystkim historia odkrywania istnienia tych oceanów. Autor skupia się bowiem w szczególności na odpowiedzi na pytanie: Jak to możliwe, że, nigdy nie tam nie będąc, przekonani jesteśmy o ich istnieniu? Książka Handa to opowieść o sile nauki i pomysłowości naukowców. Część pierwsza książki to przypomnienie najważniejszych informacji o wodzie i podkreślenie jej wyjątkowości jako substancji niezbędnej – jak przynajmniej nam się wydaje – dla życia. Część drugą autor poświęca właśnie historii okrywania pozaziemskich oceanów. W części trzeciej przechodzi już do rozważań astrobiologicznych. Skoro bowiem wiemy, że na kilku ciałach Układu Słonecznego istnieją podpowierzchniowe oceany, czy może w nich istnieć życie? Część czwarta to zaś spojrzenie w przyszłość, a więc zarysowanie przyszłych misji, których celem jest badanie pozaziemskich oceanów i poszukiwanie w nich życia.

Książkę Handa czyta się jednym tchem. Choć są w niej może fragmenty trudniejsze, to autor cierpliwie i umiejętnie tłumaczy przytaczane treści, dodatkowo ilustrując narrację licznymi czarno-białymi rycinami, jak i kolorową wkładką. Nie jest to więc jedna z tych pozycji popularnonaukowych wymagających od czytelnika jakiejś szerszej podstawowej wiedzy, dzięki której dopiero możliwe byłoby pełne zrozumienie poruszanej materii. A że sam temat jest bez wątpienia fascynujący, książkę śmiało polecić można również osobom dopiero zaczynającym swoją przygodę z planetologią i astrobiologią. Tym zaś, którzy złapią bakcyla Hand oferuje przypisy, w których czasem pogłębia niektóre kwestie, a przede wszystkim wskazuje specjalistyczną literaturę, do której można sięgnąć. Od razu przyznać jednak trzeba, że cytowaniami autor szafuje raczej oszczędnie (zapewne nie chcąc, by większość książki zajmowały przypisy).

Niestety na samym temacie i popularyzatorskim talencie Handa cieniem kładą się błędy, które odnotowałem w książce. Zdecydowana większość z nich leży niestety po stronie polskiej redakcji, a nie autora. Choć niektóre treści przytaczane przez niego są kontrowersyjne, to tak naprawdę przyczepić można się do niego tylko wtedy, gdy wykracza poza swoje kompetencje i brnie w archeologię. Na s. 255 łączy on najstarsze znane narzędzia z Homo habillis, tymczasem pierwsze (choć przyznać trzeba, że budzące kontrowersje znaleziska) z Dikika (znaleziono kości ze śladami użycia narzędzi, choć nie same narzędzia) i Lomekwi 3 datowane są na 3,3 mln lat. To znaczy zaś, że muszą sięgać głębiej w nasze drzewo rodowe, wskazując raczej na australopiteki bądź Kenyanthropusa, jako twórców pierwszych narzędzi. Również kilka stron dalej (s. 261) pisząc o Zaginionym Mieście wskazuje, że najstarsze ślady ludzkiego rolnictwa sięgają ok. 22 tys. lat, myląc się przy tym o jakieś 10 tysięcy lat…

Przechodząc już do błędów związanych z polskim tłumaczeniem (które nie są obecne w wydaniu oryginalnym), to zła passa zaczyna się już na s. 46, gdzie przy rozważaniach na temat zmian gęstości wody wraz ze zmianami temperatury, pada zdanie: „Co ciekawe, jeszcze większą gęstość – 1000 g/cm3 – woda osiąga w temperaturze 4*C”. Oczywiście prawidłowa wartość, to 1,0000 g/cm3! Błędnie opisano też część a Ilustracji 2.1, gdzie zaprezentowano cząsteczkę wody. Etykiety „niewielki ładunek ujemny” i „niewielki ładunek dodatni” powinny być umieszczone odwrotnie. Na s. 172 widnieje vide versa zamiast vice versa, a na s 191 pojawia się literówka w nazwisku Harolda Ureya (zapisany został jako Utrey). Na s. 320 przeczytać możemy, że izotopy to wersje pierwiastka różniące się liczbą elektronów (sic!), choć zdanie dalej już prawidłowo wspomina się o neutronach. Niby to tylko kilka błędów (być może innych nie wychwyciłem), ale drażnią one i nie powinny się przytrafić wydawnictwu tak szacownemu jak Copernicus Center Press. Do tej mini-litanii błędów edytorskich dołączyć można jeszcze uwagi do samego tłumaczenia. Na przykład na stronach 262-263 notorycznie mieszane są pojęcia techniki i technologii, które po angielsku najczęściej oddaje się jednym słowem technology, ale które po polsku nie są (jeszcze?) równoznaczne. Chwilę wcześniej (s. 261) – choć może to już moje czepialstwo – widnej fraza „starożytne Włochy”. Tymczasem według mnie raczej powinno się mówić o starożytnej Italii. Myślę też, że dobrym pomysłem byłoby uaktualnienie wiedzy w ostatniej części książki. Od czasu jej amerykańskiej premiery w 2020 r. zmieniło się kilka kwestii związanych z planowanymi misjami, o których pisze Hand, choćby przewidywane daty startów, a nawet sama pewność realizacji. Na przykład start misji Europa Clipper przesunięto na rok 2024, a do realizacji NASA zarekomendowała w ramach programu flagowego misję Enceladus Orbilander (zaznaczę przy tym, że ta druga informacja mogła się pojawić już po premierze polskiego tłumaczenia Pozaziemskich oceanów.

Podsumowując, Pozaziemskie oceany to bardzo ciekawa książka dotycząca wielkich zbiorników wodnych kryjących się pod powierzchnią księżyców krążących wokół gazowych olbrzymów (i być może pod powierzchnią Plutona). Czytałoby się ją świetnie, gdyby nie kilka denerwujących błędów, wynikających przede wszystkim z bardzo pobieżnej redakcji polskiego tłumaczenia.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format: , , , ,
Wartość merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
„Pozaziemskie oceany” to bardzo ciekawa książka dotycząca wielkich zbiorników wodnych kryjących się pod powierzchnią księżyców krążących wokół gazowych olbrzymów (i być może pod powierzchnią Plutona). Czytałoby się ją świetnie, gdyby nie kilka denerwujących błędów, wynikających przede wszystkim z bardzo pobieżnej redakcji polskiego tłumaczenia.

Autor

Z wykształcenia archeolog klasyczny. Z natury miłośnik nauki i literatury popularnonaukowej (szczególnie biologicznej i fizycznej). Z potrzeby człowiek zainteresowany kwestiami edukacji oraz upowszechniania nauki. Współautor raportu "Dydaktyka cyfrowa epoki smartfona. Analiza cyfrowych aspektów dydaktyki gimnazjum i szkoły średniej"
Google+