Autor: Jacek Cygan
-
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025
ISBN: 9788368265965
-
Wydanie: papierowe
Oprawa: miękka
Liczba stron: 384
„Kto dobrze poznał Włochy, a zwłaszcza Rzym, ten już nigdy nie będzie całkiem nieszczęśliwy”.
Podróż w podróży, przygoda w przygodzie. Pasjonująca wyprawa przez Włochy w czasie i przestrzeni.
Johann Wolfgang Goethe w roku 1786 wyruszył w dwuletnią podróż po Włoszech i zjeździł ten kraj od Tyrolu po Sycylię. Swoje przeżycia opisał i opublikował jako Podróż włoska. Jacek Cygan przez prawie dwadzieścia lat podążał wraz z żoną śladami niemieckiego poety. Oglądał te same kościoły, pałace, ruiny, kolumny, stał przed tymi samymi dziełami sztuki, podziwiał te same krajobrazy, wdychał nieświeże powietrze Wenecji i zachwycał się zachodem słońca, stojąc na szczycie Schodów Hiszpańskich w Rzymie.
Z obserwacji, doświadczeń, porywów serca i refleksji powstała fascynująca opowieść. W ciągu tych lat Jacek Cygan zaprzyjaźnił się z Goethem, poznał jego pasje i sposób patrzenia na świat, dlatego postać twórcy Fausta pokazuje w szerszym kontekście, sięga do wątków osobistych, bez których nie sposób zrozumieć nie tylko podróżnych motywacji Goethego, ale także jego wierszy, dramatów i prozy.
informacja wydawcy
W dawnych czasach wielu młodych arystokratów wybierało się na wielomiesięczną (a niekiedy wieloletnią) podróż po Europie (tzw. grand tour), aby obcować z zabytkami, poznawać inne kultury i zawierać nowe znajomości. Ulubionym miejscem takich wyjazdów rychło stały się Włochy, budzące u niektórych przybyszy podziw tak wielki, że w 1979 r. zdefiniowano tzw. syndrom Stendhala, polegający na zaburzeniu funkcji życiowych pod wpływem obcowania z pięknem dzieł sztuki. Jego nazwa pochodzi rzecz jasna od pseudonimu francuskiego pisarza Marie-Henri Beyle’a, który padł ofiarą własnego zachwytu, choć pod tym względem zapewne nie był ani pierwszy, ani ostatni…
Jednym spośród „kulturalnych włóczęgów” po Włoszech był w latach 1786–1788 Johann Wolfgang von Goethe, który pozostawił ze swojego grand tour wspomnienia wydane w Polsce pod tytułem Podróż włoska. Po dziś dzień jest to jedno z najpopularniejszych dzieł tego rodzaju w Europie, przekładane na liczne języki i wielokrotnie wznawiane. Nic dziwnego zatem, że jego urokowi nie oparł się również Jacek Cygan, którego związki z kulturą włoską są tyleż silne, co często nieuświadomione. Tym lepiej więc, że Autor postanowił w formie książki podsumować pewien etap swojego życia, wyruszając podróż śladami Goethego.
Z jednej strony Ciao Goethe! jest pracą niezwykle osobistą, nacechowanym swoistym dialogiem z wielkim poprzednikiem, ale i z własną przeszłością. Z drugiej natomiast, to obraz współczesnych Włoch i Włochów, odmienny od reprodukowania uproszczonych klisz, jakże dalekich od prawdziwego charakteru Półwyspu Apenińskiego i jego mieszkańców. Trudno przy tym rozstrzygnąć, który element stał się dominujący: osobiste doświadczenia, fascynacja literacka czy Włosi. Uważam, że jak najlepiej świadczy to o warsztacie literackim Cygana, gdyż w ten sposób z powodzeniem udało mu się nawiązać do twórczości Stendhala, Ferdinanda Gregoroviusa, Henry’ego Jamesa czy Pawła Muratowa. Zdaję sobie sprawę, że takie porównanie może wydać się Autorowi nieco onieśmielające, czytelnikom zaś nawet niestosowne, ale nie chodzi w nim o postawienie prostego znaku równości, lecz o podkreślenie (jakże trudnej!) sztuki podtrzymania przy życiu pewnej formy wyrazu. Wprawdzie książka została pomyślana jako pożegnanie z Goethem (stąd tytuł), ale myślę, że dla wielu czytelników stanie się (oby!) otwarciem nowego rozdziału w poszukiwaniach inspirujących lektur z podróżami włoskimi w tle. Na szczęście takowych w Polsce nie brakuje, bo – poza wspomnianymi powyżej klasykami – nieodmiennie warto sięgać po prozę: Jarosława Iwaszkiewicza, Zbigniewa Herberta, Ewy Bieńkowskiej, Wojciecha Karpińskiego czy Joanny Ugniewskiej.
Warto podkreślić, że książka została wydana w bardzo estetycznej szacie graficznej. Mam na myśli nie tylko okładkę, ale przede wszystkim znajdujące się wewnątrz grafiki. Właśnie tak powinno prezentować się tego rodzaju treści.
Brawa dla Autora, brawa dla Wydawcy! Jeśli ktoś jeszcze nie postawił Ciao Goethe! na półce, to warto nadrobić owo niedopatrzenie, gdyż – jak na warunki polskie – jest to pozycja niebanalna.
