Moja rodzina. Akceptuję, co czuję

Moja rodzina. Akceptuję, co czuję

Autor: Isabelle Filliozat, France Marie Perreault
Tłumaczenie: Katarzyna Grzyb

  • Wydawnictwo: Harperkids (Harper Collins Polska)
    Data wydania: 23.02.2022
    ISBN: 9788327663214
  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: miękka
    Format: 220×280
    Liczba stron: 96
Książeczka z serii, uwielbianej przez małych i dużych. Porusz z dzieckiem kwestię rodziny i pokaż mu, jak ważne są więzi, które łączą jej członków.

Rodziny mogą być bardzo różne!
W każdej rodzinie, niezależnie od jej kształtu i historii, przeżywamy zarówno radosne, jak i trudne chwile. W takich sytuacjach rozmowa i wyrażanie swoich emocji i potrzeb to najlepszy klucz do porozumienia. Aby czuć się dobrze w rodzinie, warto zrozumieć więzi, które nas łączą.
Ta książka pomoże ci lepiej zrozumieć różne rodziny oraz poczuć się dobrze w swojej!

Książka została opracowana przez Isabelle Filliozat, psychoterapeutkę i guru pozytywnego rodzicielstwa we Francji, autorkę bestsellerów takich jak Próbowałam już wszystkiego i W sercu emocji dziecka.

od wydawcy

Moja rodzina. Akceptuję, co czuję to książka, w której tekstu do czytania mamy niewiele, za to sporo zadań, takich jak kolorowanie, wycinanie i naklejanie naklejek obrazujących jakąś historię. Książka ta często zachęca opiekuna, aby pytał się małego czytelnika o jego uczucia oraz wskazywał mu, jak może sobie z nimi radzić.

Zaczynamy od wypowiedzenia słowa „rodzina” w różnych językach, a potem musimy razem z dzieckiem dopasować flagi do odpowiednich państw. Całe szczęście, że autorzy książki podpisali naklejki, bo miałabym nie lada problem. Nie kojarzyłam wszystkich z nich.

Na kolejnych stronach dziecko ma określić, co mu się kojarzy ze słowem „rodzina”, a także narysować jej portret. Czytając dalej, mamy okazję zapoznać się z różnymi rodzajami rodzin. Są samotni rodzice, są pełne rodziny, są rozwodnicy, są też dziadkowie mieszkający razem ze wszystkimi. Wszystko jest ładnie pokazane i pozwala dziecku zrozumieć, że słowo „rodzina” dla każdego może znaczyć co innego i że każdy dom jest inny.

Zadania nie są trudne i można je robić nawet ze starszym przedszkolakiem. Ja czytałam książkę z niespełna sześciolatką. Do niektórych zadań na pewno jeszcze wrócimy, jak córka sama nauczy się pisać. Najbardziej nam się spodobały te wszystkie karteczki z pozytywnymi myślami i podziękowaniami oraz „pudełko szczęścia”. W książce jest instrukcja, jak zrobić swoje pudełko z różnymi rzeczami kojarzącymi się z rodziną oraz ze wspólnie spędzanym czasem. Zrobiliśmy dwa takie pudełka, aby każde z dzieci mogło włożyć do swojego, co tylko zechce. Maluchy je pokolorowały oraz ozdobiły naklejkami z książki, a następnie włożyły do środka swoje skarby. To była bardzo przyjemna praca i dała nam wszystkim wiele radości.

Teraz jednak muszę wspomnieć o tym, co mi się w książce nie podobało. Jest w niej bardzo duża ilość tekstu poświęcona rozwodom, niepełnym rodzinom i adopcji. Wiem, że to bardzo ważne tematy, jednak na okładce nie było żadnej informacji, że to pozycja skierowana głównie do osób z takich domów. Moja córka chciała robić wszystkie zadania po kolei, jednak po tym, jak rozpłakała się na historii o adopcji, bojąc się, że i ona zostanie oddana do innej rodziny, zaczęłam zmieniać niektóre polecenia. Co wrażliwsze dziecko może niestety się tej pozycji przestraszyć. Skoro mama Loana go oddała, to czy moja mnie też odda? Dlaczego mam narysować osobno dom taty i mamy? Takie pytania usłyszałam od mojej córki.

Wróćmy jednak do przyjemniejszych rzeczy. W Mojej rodzinie można znaleźć wiele informacji o tym, jak rodzic może reagować na zachowania dziecka i czego się wystrzegać. Bardzo szczegółowo opisano to w końcowej części książki, która jest takim małym przewodnikiem. Przewodnikiem pomagającym, aby nasze relacje z dziećmi były zdrowe i żebyśmy byli razem szczęśliwi. Niezależnie od tego, czy miewamy gorsze dni i się kłócimy, najważniejsza jest rozmowa, a czasem nawet zwyczajne bycie obok. Trzeba także pozwolić, aby dziecko wyraziło i zaakceptowało swoje emocje, zupełnie jak w tytule. Jak dla mnie to najlepsza część całej książki, jest najbardziej ogólna i trafia do wszystkich.

Książkę Moja rodzina. Akceptuję, co czuję na pewno polecam rodzicom po rozwodzie, którzy chcą pomóc dziecku uporać się z traumami. Polecam ją także tym, którzy adoptowali starsze dziecko. Reszta rodziców niech najpierw sprawdzi, czy te zadania im się przydadzą. Bardzo cenię ofertę książek Harperkids, jednak tę konkretną trzeba najpierw wypróbować na sobie, a potem zajrzeć do niej z dzieckiem.

Kategorie wiekowe:
Wydawnictwo: ,
Format:
Ocena merytoryczna
Poziom edytorski
Atrakcyjność treści
OCENA
Książkę „Moja rodzina. Akceptuję, co czuję” na pewno polecam rodzicom po rozwodzie, którzy chcą pomóc dziecku uporać się z traumami. Polecam ją także tym, którzy adoptowali starsze dziecko. Reszta rodziców niech najpierw sprawdzi, czy te zadania im się przydadzą. Bardzo cenię ofertę książek Harperkids, jednak tę konkretną trzeba najpierw wypróbować na sobie, a potem zajrzeć do niej z dzieckiem.

Autor

Z wykształcenia jestem kulturoznawcą, a dokładniej filmoznawcą. Zajmuję się redakcją, korektą oraz recenzjami. W 2021 roku skończyłam kurs korekty w Akademii korekty tekstu. Poprawiam głównie beletrystykę oraz teksty publicystyczne z dziedziny kultury i sztuki. Współpracuję zarówno z wydawnictwami, jak i osobami prywatnymi. W wolnych chwilach czytam książki, oglądam filmy oraz gram w planszówki.
Google+