Kopernik. Rewolucje

Kopernik. Rewolucje

Autor: Wojciech Orliński

  • Wydawnictwo:  Agora S.A.

    Data wydania: 2022
    ISBN: 9788326837807

  • Wydanie: papierowe
    Oprawa: twarda
    Liczba stron: 428
Rewolucyjna biografia Mikołaja Kopernika. Brawurowa opowieść o naukowym przewrocie wszechczasów. W czasach Kopernika nic nie wskazywało na to, że do największej naukowej rewolucji dojdzie w Europie. O gwiazdach Chińczycy i Arabowie wiedzieli więcej, ale to my jako pierwsi zrozumieliśmy, jakie jest miejsce Ziemi w kosmosie. Ktoś może powiedzieć, że to przede wszystkim zasługa Keplera, Galileusza, Newtona – ale gdybyśmy zapytali tych panów o zdanie, wskazaliby na dzieło bardzo skromnego, genialnego uczonego, który by pracować w spokoju nad swoim odkryciem, zaszył się na skraju Europy. Jakich cudów trzeba było, by Kopernik w ogóle mógł pojawić się na świecie? Dlaczego właśnie on, półsierota z Torunia, mógł, a nawet musiał zmienić nasze miejsce we Wszechświecie? Dlaczego ta wielka rewolucja nie wybuchła w Paryżu, Rzymie czy Florencji, ale na Warmii? Dlaczego w Polsce? Żywot Kopernika rozpięty między trzema epokami – średniowieczem, renesansem i kontrreformacją – to jednak nie tylko nauka. To również wielka polityka, wojny, spiski, intrygi, romanse – a w ich centrum nasz astronom (ale też ekonomista, polityk, lekarz), który zachował w swoich szalonych czasach godność, zdobył szacunek możnych a także miłość kobiety. Kopernik w brawurowej opowieści Wojciecha Orlińskiego, choć odległy w czasie, staje się nam bliski jako człowiek szukający miejsca do życia i przestrzeni na realizowanie swoich pasji. Odkrywany dziś na nowo zaskakuje skromnością, pokorą, ale też uporem i słabościami, które mogły go zaprowadzić – jak jednego z jego przyjaciół – do lochów Watykanu. Jednak w życiu Kopernika amor omnia vincit – miłość zwycięży wszystko. Wzniosła miłość do nauki, ale też jak najbardziej ziemska i ludzka miłość. Aaa, i jest Polakiem, z całą pewnością Kopernik jest Polakiem – z wyboru.z opisu wydawcy

Gdyby zrobić plebiscyt na najsłynniejszego Polaka, to na pewno bardzo wysoko znajdowałby się na nim Mikołaj Kopernik. Zapewne na tej liście byłby jedynym obok Marii Skłodowskiej-Curie, który reprezentowałby świat nauki. Kopernik był jednak nie tylko astronomem, autorem heliocentrycznego modelu budowy układu słonecznego, ale też kanonikiem warmińskiej kapituły katedralnej we Fromborku. Na kilkadziesiąt lat przed Thomasem Greshamem sformułował prawo Greshama. Mimo to wiele faktów o życiu Kopernika nie jest znane i budzą one kontrowersje. W sumie to niewiele wiadomo o jego życiu. Nie bez powodu istnieje wiele biografii astronoma, a część autorów często mocno fantazjuje, aby wypełnić białe plamy w jego żywocie. Niedawno ukazała się kolejna taka pozycja. Tym razem jej autorem jest Wojciech Orliński, który nie jest historykiem, a dziennikarzem (skończył chemię na UW).  W latach 1997–2021 pracował w Gazecie Wyborczej, w z której odszedł w wyniku skandalu. Jest on autorem wielu książek: o Lemie (Co to są sepulki? Wszystko o Lemie (2007), Lem. Życie nie z tej ziemi (2017), książki Lem w PRL-u (2021), książek podróżniczych (Ameryka nie istnieje (2010), Route 66 nie istnieje (2012) i Sztokholm Stiega Larssona (2013), przewodników turystycznych, pracy Człowiek, który wynalazł internet. Biografia Paula Barana (2019), a także opowiadań science fiction. 

Co jest plusem recenzowanej pracy? Daje ona kontekst, którego czasami brakuje w większości biografii Kopernika. Dla historyka fakty, trendy kulturowe czy intelektualne, koneksje są oczywiste, więc się o nich nie pisze. Tymczasem dla zwykłego odbiorcy mogą one być nieoczywiste. Autor wykorzystuje prace historyków dla ukazania dawnej, złożonej rzeczywistości. Tam, gdzie nie mamy faktów, można ukazać analogiczne sytuacje. Dobrze pokazuje to opis wyprawy młodych Koperników do Krakowa. Aby jednak to czynić, trzeba posiadać tę wiedzę samemu, a Orlińskiemu jej niekiedy brakuje. Niemniej Orliński snuje skomplikowaną opowieść i próbuje pokazywać owe powiązania. Zaletą pracy jest sposób budowania narracji przez autora. Jest ona pisana żywo, komunikatywnie. W tym jednak miejscu trzeba zwrócić uwagę, że praca jest pisana dosyć kolokwialnym językiem. Nie poczytuje to jako wadę, dzięki temu praca jest bardziej przystępna, ale może to czasami razić.

Głównym problemem pracy są spekulacje, które nie mają mocnych podstaw, a które próbują wypełnić niewiadome w przeszłości Kopernika. Autor zastrzega się, że to są jego własne rozważania, niemniej są one daleko idące. Tak jest z próbą odgadnięcia roli Mikołaja Kopernika seniora, ojca Kopernika. Czytelnik może brać je za fakty, kiedy są to jedynie przypuszczenia, i to niekoniecznie prawdopodobne. Autor często snuje alternatywne wizje historii, które są mało przekonujące. Na tej samej zasadzie Orliński snuje przypuszczenia, jak ułożyłaby się alternatywna historia Polski, gdyby imperium Andegawenów przetrwało albo Habsburgowie rządzili Polską. Jest to mało naukowe. Do tego autor zbyt mocno psychologizuje, próbując zrozumieć tamtejszą rzeczywistość; nie zdaje sobie jednak sprawy, że ludzie dawniej myśleli inaczej niż dziś. Ich świat był inny. Stąd rozważania o wpływie wieku Andrzeja i Mikołaja Kopernika na ich podejście do studiów jest nieuprawnione i dosyć absurdalne.

Najlepiej pokazuje to przykład domniemanego romansu Kopernika z Anną Schilling. Niestety źródeł jest mało i są one nieoczywiste. W kilku dokumentach wspomina się kobietę bez podania imienia. Orliński kreśli obraz trwającego kilka lat romansu. Tymczasem nie jest jasne, czy kobieta z listu Kopernika do biskupa Maurycego Ferbera, której małżeństwo się rozpadło i która wiernie służyła Kopernikowi, a wracając z jarmarku z Królewca wraz ze swoją gospodynią zatrzymała się u niego na noc w 1531 roku, jest tożsama ze znaną z dokumentów z 1538 i 1539 roku z zamężną gospodynią pana Mikołaja. Argumenty Orlińskiego w tej materii są bardzo kiepskiej jakości; jest oczywiste, że uczestnicy konfliktów doskonale znali sytuację i wielu rzeczy nie trzeba było w listach wspominać. To zresztą częsty problem. Uczestnicy sporów znali fakty, które bezradnym badaczom nie są znane, więc o nich nie pisali. Orliński nie zauważa kontekstu, w którym doszło do reprymendy wobec Kopernika. Szerzył się ewangelizm augsburski (luteranizm), kilkanaście lat wcześniej Luter ożenił się z byłą zakonnicą Katarzyną von Bora, zmieniło się postrzeganie związków seksualnych księży, które nie tylko były złamaniem ślubów kościelnych, ale mogły świadczyć o protestanckich sympatiach zakonnika. To, co w czasach młodości Kopernika, było wstydliwą przypadłością, w czasach jego starości mogło być odczytane jako deklaracja polityczna. Orliński zapomina o tym, opowiadając o konflikcie Dantyszka z Aleksandrem Scultetim, co jest dziwaczne. Do tego kobieta, o której pisał Dantyszek, była mężatką – co było nie tylko skandalem, ale i przestępstwem. Gdyby między nią, a Kopernikiem, istniał związek, to byłoby to złamaniem prawa. Cudzołożników karano śmiercią. Nie wszyscy badacze postrzegają relacje Kopernika z Anną Schilling jako seksualną (jak Mikulski). Próżno u Orlińskiego szukać jednak nawiązania do tego. Czytając jego biografię można by odnieść wrażenie, że wszyscy badacze postrzegają relacje między Kopernikiem, a tą kobietą, przez pryzmat wątku seksualnego, co nie jest prawdą.

Orliński pisał, że: „Krzysztof Mikulski domniemuje, że Anna Schilling mogła być żoną gdańskiego kupca Arenda von den Schellings. Inne rekonstrukcje czynią z niej córkę toruńsko-gdańskiego mincerza Matthiasa Schillinga”. Tyle że ta druga hipoteza jest z oczywistych względów wadliwa: Anna nosiła nazwisko po mężu, a nie po ojcu. Tymczasem Orliński stawia obie hipotezy na tym samym poziomie, choć jedna jest ewidentnie błędna.

Autor stara się udramatyzować biografię Kopernika. Według niego „biografia astronoma zamienia się w powieść szpiegowską”, stawia nawet pytanie „Czy był agentem?”. Odpowiedź brzmi: oczywiście, że nie. Aby jednak podkoloryzować biografię kanonika, autor wyciąga wnioski na podstawie bardzo wątpliwych przesłanek. Na tej samej zasadzie próbuje dociekać powodu, dla którego wydano pannę z bogatszego rodu Watzenrode za biedniejszego Mikołaja Kopernika Starszego. O ile małżeństwa kojarzono zwykle w tej samej grupie społecznej, to czasami wydawano kobiety za perspektywicznych mężczyzn, którzy dobrze się zapowiadali, o których z dużą dozą prawdopodobieństwa można było sądzić, że zrobią karierę. Sportretowany na Straży nocnej (Wymarszu strzelców) Rembrandta Frans Banninck Cocq był biedniejszy od rodziny jego żony. Dzięki osobistym talentom i wsparciu finansowym rodziny żony został jednak burmistrzem Amsterdamu. Sam Rembrandt ożenił się z dużo bogatszą Saskią van Uylenburgh, choć jego relacje z rodziną żony nie układały się najlepiej, zarzucali mu (zresztą słusznie), że trwoni pieniądze z posagu.

Autorowi zdarzają się pomyłki faktograficzne, przykładowo nazywając Odoakra przywódcą Ostrogotów. Brakuje mu też wiedzy w kwestii tego, jak wyglądał rzymski kalendarz przed reformą Cezara. Orliński zastanawia się nad podtekstami zawartymi w użyciu przez Kopernika greckiego tłumaczenia nazwy Fromborka Gynopolis. Według niego: „Ta niby-grecka nazwa jest więc po prostu żartem. Kopernik zaczął się nią posługiwać mniej więcej w tym samym okresie, w którym zaczął się jego romans z Anną Schilling, w połowie lat 20. Kusząca jest hipoteza, że gdy podróżował służbowo po Prusach, osadzając chłopów na roli i spierając się o reformę monetarną na obradach parlamentu, tęsknił do swojej przytulnej kurii, w której czekała na niego jego kobieta – dlatego myślał o Fromborku jako o kobiecym mieście”. Tymczasem astronom użył po prostu greckiego odpowiednika niemieckiej nazwy, ukazując swoją uczoność. Zdanie „Cesarstwo odtworzone przez Ottona stało na krawędzi rozpadu, częściowo za sprawą krucjat – ciężko rządzić krajem, gdy czołowi przywódcy wyjechali do Jerozolimy” jest bardzo dziwaczne. Stwierdzenie: „Pióro istotnie było wtedy mocniejsze od miecza”, jako określenie czasów Fryderyka I jest wątpliwe. Tyleż efektowne, co bez sensu. Część hipotez zaproponowanych w pracy jest co najmniej problematycznych. Orliński pisze: „Gdyby Kopernik, Giese czy nawet Dantyszek dożyli tych czasów, mogliby też doczekać ekskomuniki i utraty stanowisk za utrzymywanie relacji z protestanckimi intelektualistami oraz głoszenie heretyckich poglądów”. Gdyby Kopernik w jakimkolwiek stopniu był  zwolennikiem reformacji, to znalazłoby się to w donosach, jakie na niego składano. O ile papiestwo potępiło De Revolutionibus, to nic nie wskazuje, aby Kopernik czuł jakiekolwiek sympatie wobec reformy kościoła. Zagrażała ona jego pozycji finansowej.

W pracy razi uwspółcześnianie  terminów. Dla przyładu, autor pisał o Łukaszu Watzenrode jako o „łączącym godność biskupa ze stanowiskiem marszałka województwa”. Zamki nazywa on siecią noclegowni, a Andrzej z Mikołajem podróżowali jak ówczesne VIP-y.

Podsumowując, sposób budowy narracji jest w tej biografii atrakcyjny. Zbyt często autor jednak przedstawia hipotezy, które opierają się na bardzo wątłych przesłankach lub ich braku. Jeżeli czytelnik szuka sprawdzonej wiedzy o człowieku, który wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię, to winien szukać ich we wcześniejszych biografiach kanonika i astronoma.

Kategorie wiekowe: ,
Wydawnictwo:
Format:

Autor

doktor habilitowany historii w zakresie historii starożytnej i adiunkt w Zakładzie Historii Starożytnej Uniwersytetu w Białymstoku. Autor książek "Konsolidacja Cesarstwa Rzymskiego za panowania Aureliana 270-275" (wyd. Avalon, 2007) i Jowisz, Jahwe i Jezus. Religie w Historia Augusta (wyd. Sub Lupa, 2015)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Google+